ODPOWIEDZIALNOŚĆ TO ODPOWIEDŹ NA DZIAŁANIA
Czy na pewno odpowiadasz tylko na własne działania?
W „systemowych ustawieniach” naszego życia często widać coś innego:
w nieświadomości, z ukrytej lojalności, odpowiadamy za działania kogoś zupełnie innego.
Już, jako dzieci, uczymy się brać odpowiedzialność, która do nas nie należy.
W lęku i dziecięcej naiwności czujemy, że jeśli weźmiemy na siebie to, co trudne u mamy czy taty to im będzie lżej, a wtedy i my przetrwamy. Wtedy nas będą kochać i widzieć, bo tak dzielnie sobie radzimy z tym wszystkim co trudne, a naprawdę nie nasze.
I tak, zanim jeszcze umiemy nazwać emocje, uczymy się odpowiadać za nieswoje.
Bierzemy na barki ciężary, które są zbyt duże, zbyt dorosłe, zbyt na nasze możliwości.
A potem… w dorosłości dalej to niesiemy. Wchodzimy w relacje, w pracę, w partnerstwo — i wciąż odpowiadamy za cudze działania, jakby to był nasz obowiązek, nasza rola, nasza tożsamość. I czujemy, ze coś przytłacza, uwiera, a to w ciele a to w życiu.
Zatrzymaj się na chwilę…
Zobacz, ile niesiesz nie swojego. Jak często załatwiasz coś za partnera, rodzica, bliską osobę.
Jak często odpowiadasz na coś, co w ogóle nie jest Twoim ruchem, Twoim zadaniem, Twoją historią.
I zapytaj siebie uczciwie:
Czy jest mi z tym lekko?
Czy to naprawdę moje?
Bo odpowiedzi na własne działania jesteśmy w stanie udźwignąć.
To, co nasze — wzmacnia.
To, co cudze — przygniata.
Weź odpowiedzialność tylko za swoje.
A to, co nie jest Twoje — odłóż tam, gdzie należy.
Do tych, którzy są autorami własnych działań.
To nie brak miłości.
To uznanie porządku życia.
I ulga, która przychodzi, gdy wraca się do siebie.
z ![]()
