Pozwolenie na swoje życie

zmiana nowe zycie rozwoj swiadomosc ustawieni

Czy pozwalasz sobie żyć tak jak chcesz? Czy wiesz, jak chcesz żyć? Doświadczać tego co chcesz tu na ziemi, teraz? Czy czekasz na jakieś pozwolenie? Poczuj w sobie, jak to jest u Ciebie. Czy pojawia się lęk na myśl, że mogę inaczej czy ekscytacja i ciekawość? 

Na ile w ogóle żyjesz! Czy żyjesz czy trwasz w tym życiu.

Ostatnio mam wiele rozmów w tym temacie i widzę jak temat jest aktywny. Życie w strefie komfortu lub strefie uwikłań systemowych i rodowych to „trwanie”, bez dotykania siebie z jednoczesną ucieczką od tego co naprawdę chcesz. Po pierwsze często nie wiesz czego chcesz a po drugie, nawet jak wiesz, to uważasz, ze to nie dla ciebie. Ze inni mogą bo: lepsi, dostali, mają szczęście, inny start itp. Obserwuję to coraz bardziej, jak powielamy schematy z domów pochodzenia i jak mocno, na nieświadomym poziomie, boimy się wyjść z tej ukrytej lojalności. Ten magnes jest bardzo silny i mocno trzyma, ale czy nam służy? Czy nie stanowi lejców hamujących dla naszych marzeń? Najczęściej tak i w ogóle o tym nie wiemy. Tkwimy w jakiejś roli, myśląc, że nic nie możemy, widzimy tylko jakieś zawężony kawałek. A patrząc szerzej okazuje się, że możemy naprawdę dużo. Nieświadomie żyjemy życie naszych rodziców lub dziadków, nauczeni, że to co w domu jest właściwe i najlepsze dla nas lub robimy w zupełnej odwrotności kiedy w domu było ciężko. Ale lojalność i tak trzyma, bez względu, jaką drogę „ucieczki” się wybierze.

Jeśli w domu pochodzenia nikt nie żył własnym życiem, według tego jak wewnętrznie pragnął to nam też jest ciężko zobaczyć, że można inaczej. I tak powielamy to co znane, ale często niezasilające ani radością ani spełnieniem.  Jest praca, dom, praca… a gdzie Ty w tym wszystkim? Twoje pasje, marzenia, spełnienie, rozwój, podróże i to co kochasz. Jaką pustkę czujesz?

I obserwuję to teraz u wielu osób przy okazji różnych podróży. 

Czy możesz podróżować kiedy nikt w rodzie nie podróżował? Czy Ci wolno inaczej niż oni? Często wtedy podświadomie szukamy ucieczki i np. ważniejsza jest praca, nierzadko ponad miarę i ciężka bo ciężka to najlepsza – zgodnie z hasłem „ciężka praca popłaca” lub „tylko ciężką pracą można coś osiągnąć”, itp. Potem może i masz z tej ciężkiej pracy pieniądze, ale brak czasu i sił na coś więcej. Przychodzi wypalenie, apatia, stany lękowe, boli całe ciało, bo nie żyjesz swoją prawdą i tym co daje radość. Uciekasz.

Z kolei jeśli masz już czas i może nawet chcesz gdzieś pojechać, to rodzi się lęk czy dam sobie radę, bo bezpiecznie jest nigdzie się nie ruszać, z powodu jakiegoś lęku  (z czyjego?). Czasem jest nawet chcesz, ale przychodzi inny lęk – co powie mąż/żona, dzieci, mama, tata… wiec zostajesz w tym co znane i zachowawcze dla układu nerwowego (tak naprawdę czyjego? Twojego czy tej drugiej osoby?). I znów zadaj sobie pytanie na czyje i jakie pozwolenie czekasz? Ile tam masz lat? Z jakiego poziomu się komunikujesz? Poczuj i poczuj jak naprawdę chcesz. To wewnętrzne rozpoznanie otwiera do więcej, dla siebie.

Ciąg dalszy nastąpi bo temat wielowarstwowy.

Ewelina 🌷

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Koszyk
Przewijanie do góry