zmiana, lęk, nowe życie, radość, przetrwanie, przeżycie

LĘKI, JAKO DZIEDZICTWO PRZODKÓW

Zaczepiła mnie dziś piękna starsza kobieta, mówiąc mi wiele komplementów i, że bije ode mnie taka ciepła energia. Bardzo cenię sobie słowa od dużo starszych osób, bo mają w sobie mądrość życiową, której absolutnie nie da się nauczyć, ona przychodzi tylko poprzez doświadczenie. Powiedziała mi, że to słowa od babci. Moje babcie już dawno nie żyją, więc tym bardziej przyjęłam je do serca. To takie cenne usłyszeć głos babci poprzez inne osoby. Tak mówią do nas bliscy z innych przestrzeni. Poprzez innych ludzi. Tak mówi do nas Bóg, życie, wszechświat właśnie m.in. poprzez innych ludzi.

Ale dziś nie o tym.

Powiedziała mi, że jest rodowitą warszawianką i opowiadała, że urodziła się podczas wojny. Wraz z rodzicami chowali się w kanałach i tam mama karmiła ją piersią. Tata również się ukrywał, bo wtedy zabierano wszystkich mężczyzn. Mówiła jednak, że jej mama opowiadała, iż kobiet karmiących nie zabierali. Tak przeżyli to wszystko i długo potem żyli.

To wielki dar przeżyć w tak trudnych czasach i wielka odwaga narodzić się właśnie wtedy. Dusza sama wybiera, kiedy i czego chce doświadczyć. Ta kobieta miała w sobie ogromną chęć życia i było to widać w jej oczach.

Jednak wiele osób po takich doświadczeniach przejmuje ogromny lęk swoich rodziców, a później to właśnie dziedziczymy i boimy się, mimo, że realnego zagrożenia już nie ma i żyjemy dziś w dostatku. Mogą pojawić się programy takie jak:

ciągłe poczucie zagrożenia, lęk przed stratą, trudność w odpoczywaniu, nadmierna kontrola, życie w trybie przetrwania, brak zaufania do życia, gromadzenie rzeczy „na wszelki wypadek”, poczucie, że trzeba być ciągle silnym, trudność w odczuwaniu spokoju czy radości bez poczucia winy.

Trauma wojenna często nie kończy się na jednym pokoleniu. Żyje dalej w emocjach, ciele i przekonaniach dzieci oraz wnuków. I choć dziś żyjemy w innych czasach, wiele osób nadal niesie w sobie pamięć przetrwania swoich przodków.

A jednocześnie jest w tym wszystkim coś niezwykle poruszającego, bo obok tego lęku potrafi przetrwać też siła, ciepło, wrażliwość i ogromna wdzięczność za życie. I te jakości warto przyjąć, jako dary z rodu, jako ten zasób, że skoro oni to przeżyli to mamy w sobie także tą moc.

Jeśli czujesz, że te słowa poruszają coś także w Tobie, jeśli nosisz w sobie niewidzialny lęk, napięcie albo ciężar, którego nie potrafisz do końca nazwać to zapraszam Cię do mojej przestrzeni.

Podczas sesji i mentoringu wspólnie docieramy do tego, co zapisane głęboko w ciele, emocjach i rodowych historiach, po to, aby wrócić do większego spokoju, lekkości i poczucia sprawczości w życiu.

Bo nie jesteś tu tylko po to, by przetrwać. Jesteś tu także po to, by żyć. Może czas na reset by wreszcie doświadczyć radości?🤍

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Koszyk
Przewijanie do góry