Czego można nauczyć się o miłości, zaufaniu i życiu od 3,5-letniej dziewczynki.
Ostatnio spędziłam kilka dni z 3,5-letnią dziewczynką. To ona nauczyła mnie bardzo wiele tylko przez to, że na nią patrzyłam. Wyraźnie widać, jak z sekundy na sekundę zmienia się wyraz jej twarzy w zależności od chwili i stanu w niej i jak wiele mamy w sobie różnych tożsamości.
Patrząc na nią, przypomniałam sobie coś, o czym my, dorośli, dawno zapomnieliśmy.
Dzieci to nasi najlepsi nauczyciele. Są połączone z czystym Źródłem i przepływa przez nie czysta energia miłości. Jeśli tylko zechcesz uznać je za niosące przekaz Źródła, zaprowadzą Cię do raju na ziemi.
Tak jak dorosły opiekuje się dzieckiem i przynosi mu dary, tak samo Wszechświat opiekuje się nami. Tylko przestaliśmy to dostrzegać i ufać, że jesteśmy zaopiekowani. Zawsze jesteśmy.
Zaufanie to czysta energia życia. Dziecko ma je naturalnie. Żyje tu i teraz, obecną chwilą. Nie nosi w sobie urazy, złości ani gniewu. Przynajmniej wtedy, gdy jest małe – każdego dnia i w każdej chwili jest czystą kartą. Dopiero uczy się wierzyć w iluzję, a później zaczyna według niej żyć. Zapomina, kim jest, i zapomina, że życie to radość oraz zachwyt chwilą, która właśnie trwa.
W rozmowie z dziećmi można nauczyć się wiele mądrości i prostoty życia, bo życie w swojej istocie jest proste. Dzieci uczą nas, aby „nie tańczyć” zbyt długo z trudnymi emocjami. My, dorośli, lubimy jednak zatrzymywać się w nich na długo, aż stają się naszym cierpieniem i naszą rzeczywistością.
Podczas jednej z naszych rozmów usłyszałam największą prostotę istnienia.
Serce daje miłość, radość i więcej odwagi.
Poruszyło mnie to głęboko, bo właśnie w tym tkwi sedno życia. Ta prostota jest tak lekka i oczywista, że umysł nie potrafi jej pojąć, dlatego często ją odrzuca. Dla głowy jest po prostu zbyt prosta.
Wracając do serca. Serce zawsze wie pierwsze. Dzieci to wiedzą i kierują się sercem, tym, co czują. Nie analizują – po prostu czują. To my, dorośli, uczymy je życia w głowie. A myślenie nie zna prawdy. Serce zna ją wcześniej, zanim głowa cokolwiek wymyśli.
Jesteśmy jednak tak zatraceni w myśleniu, że trudno nam usłyszeć głos serca. A ono widzi więcej i czuje tylko prawdę. Dzieci znają tę tajemnicę istnienia i dlatego żyją czystą radością.
A przecież to właśnie jest energia istnienia. Miłość i radość wibrują najwyżej na skali Hawkinsa, a od odwagi zaczynają się wyższe poziomy wibracji. Ten, kto kieruje się tymi wartościami, zawsze otrzymuje więcej miłości, radości i odwagi do tego, co kocha. Wtedy życie zaczyna odpowiadać tym samym i obdarowuje nas coraz większą ilością tego, co naprawdę raduje.
Tylko jak przekonać głowę?
My, dorośli, przede wszystkim myślimy i to znamy najlepiej. A przecież głowa nie wymyśli ani miłości, ani radości. To można jedynie poczuć. Dorosłe ciała często są zamrożone w nieczuciu, bo kiedyś, dawno temu, przestały czuć, a wraz z tym zamknęły swoje serca.
Serce otwarte na życie. Serce otwarte na prawdę. Serce otwarte na radość. Serce, które chce być usłyszane, bo tylko wtedy zaprowadzi nas do raju tutaj, na ziemi.
Najwyższą wibracją jest zachwyt. Zachwycajmy się więc każdą chwilą, każdym liściem i każdym kwiatem. To wszystko zostało powołane po to, aby budzić w nas zachwyt. A wtedy życie zacznie się zmieniać i przynosić coraz więcej powodów do doświadczania błogostanu.
Może więc warto dziś choć na chwilę spojrzeć na świat oczami dziecka. Zatrzymać się. Zachwycić. Zamiast szukać odpowiedzi w głowie, zapytać serce:
Co jest dla mnie prawdziwe?
Być może odpowiedź już tam czeka.
Bo dzieci nie przyszły, byśmy je uczyli życia. Przyszły przypomnieć nam, jak żyć.
Kiedy wracasz do serca, wracasz do domu.
